Mniej za prymusa



Jeszcze rok temu na Akademii Medycznej najniższe stypendium naukowe za średnią ocen 4,0 wynosiło 270 zł. Najwyższe 510 zł. W tym roku będzie inaczej. Gorzej.
Winni politycy
- Niestety, musieliśmy obniżyć te stawki o 100 złotych – mówi Lech Chyczewski, rzecznik prasowy AMB. – Pieniądze, które dostaliśmy z ministerstwa nie pozwoliły nam na utrzymanie stawek z ubiegłego roku. Nowa ustawa o szkolnictwie wyższym zobowiązuje nas do tego, żeby pulę pieniędzy na stypendia dzielić na połowę: pół na socjalne, pół na naukowe.
Stypendia socjalne w tym roku się nie zmieniły – dalej wynoszą od 120 do 250 zł. Jednak – w myśl nowej ustawy – uczelnia w ramach pomocy socjalnej ma obowiązek wypłacania studentom zapomóg mieszkaniowych i na wyżywienie. – I w efekcie pieniędzy na stypendia naukowe jest mniej – tłumaczy prof. Chyczewski. – Niestety, nie mieliśmy żadnych dodatkowych funduszy, żeby dołożyć do puli stypendialnej.
Takie wyjaśnienia nie zadowalają studentów. – Nasze studia naprawdę są bardzo trudne. Na każdym roku mamy prawie po dziesięć egzaminów. Żeby je zdać nocami siedzimy nad książkami – argumentują Anka i Grzesiek z VI roku.
- Nawet jeśli bardzo tego chcemy, to w przeciwieństwie do naszych kolegów z innych uczelni, nie mamy szans na dorobienie sobie paru groszy, bo nie mamy na to czasu – dodaje Iza. – Żeby mieć średnią, która uprawnia choćby do najniższego stypendium, trzeba żyły sobie wypruwać przez cały rok. Ale to nikogo nie obchodzi – mówi rozżalona.
Studia na kredyt?
Prof. Chyczewski rozumie swoich słuchaczy. – Nie dziwię się, że są rozgoryczeni, że tracą motywację – mówi. – Niestety, Akademia nie może nic w tej kwestii zrobić, bo jej i tak na wiele rzeczy brakuje pieniędzy. Szkoda tylko, że za każdym razem, kiedy zmienia się przepisy, nikt nie zastanawia się, jakie będą ich konsekwencje. Ostatnie lata pokazały, że budżet uczelni jest coraz bardziej okrawany. Politycy liczą chyba na to, że młodzi ludzie będą brać kredyty i za nie studiować. Tylko z czego oni je potem spłacą? Za te pięćset złotych, które zarobią sprzedając na rynku pietruszkę? – profesor nie kryje zdenerwowania.

Inni sobie poradzili
Na Politechnice Białostockiej udało się utrzymać wysokość stypendiów praktycznie na tym samym poziomie.
- Łatwo nie było, ale jakoś się udało. Na wydziale elektrycznym nawet podwyższyliśmy stypendia: najniższe ze 120 na 170 zł, a najwyższe z 370 na 500 – mówi Anna Leszczuk-Fiedziukiewicz, rzecznik prasowy PB. – Ale na informatyce stawki spadły o 20 do 65 zł. Nowa ustawa nakazuje nam wypłacanie stypendiów osobom, które skończyły licencjat gdzie indziej, a magisterkę robią u nas. Dotyczy to również osób po szkołach prywatnych, gdzie poziom jest niższy, dlatego studenci stamtąd mają wysokie średnie ocen – wyjaśnia rzeczniczka.
Studenci Uniwersytetu w Białymstoku dostaną stypendia identyczne, jak rok temu. – To jest nasz priorytet. Przepisy się zmieniają, a o młodzież, która chce się kształcić trzeba dbać. Dlatego, jeśli rząd daje za mało, to trzeba sięgnąć do uczelnianej kasy – twierdzi Piotr Olędzki z Biura Promocji i Informacji UwB.

Autor artykułu: Joanna Dargiewicz, (js)

Comments are closed.