Do białostockiej ekipy ściągnięto uznane zawodniczki. Potęgę tworzyć miały Sylwia Pycia, etatowa reprezentantka kraju, ocierające się o kadrę Marta Pluta i Magdalena Saad. Także reszta nowych siatkarek ma już na swoim koncie występy w biało-czerwonych barwach. Niestety drużyna, która miała być groźna dla najlepszych, w dziewięciu meczach uzbierała zaledwie siedem punktów. Akademiczki wygrały tylko z innymi maruderami rozgrywek: Stalą Mielec i AWF Poznań.
- Na pewno jest do dorobek znacznie poniżej moich oczekiwań – ocenia Marian Kardas, szkoleniowiec białostoczanek. – Spodziewałem się, że uzbieramy dziewięć “oczek”, a może i więcej. Jesteśmy silni tylko wtedy, kiedy cały zespół prezentuje wysoki, wyrównany poziom. Niestety, w większości spotkań dobrze graliśmy przez jednego seta, może trochę dłużej, a później było już znacznie słabiej. Brakuje nam liderki, która w trudnych momentach wzięłaby ciężar gry na siebie. A tak, gdy nie idzie jednej dziewczynie, reszta też staje – dodaje trener PRONAR ZETO ASTWA.
Zawiedziony sponsor
Jakie są oczekiwania Kardasa przed drugą częścią sezonu?
- Chcę jak najszybciej przebić się do czołowej “ósemki”, żeby nie martwić się cały czas o utrzymanie. Tego zespołu nie stać w tej chwili na więcej. Wiem, że w klubie mówiło się o wyższych celach, ale to nierealne. Musimy przede wszystkich skupić się na spotkaniach z bezpośrednimi rywalami w tabeli i nie tracić z nimi punktów – mówi trener beniaminka.
Znacznie wyżej poprzeczkę zawiesza Stanisław Łuniewski, sponsor zespołu, który przyznaje, że jest zawiedziony wynikami.
- Powinniśmy walczyć o szóste miejsce, ale w tej sytuacji i ósma lokata będzie dobra. Jeszcze przez dwa mecze będziemy przyglądać się pracy siatkarek i trenera. Później trzeba będzie się przygotować na ciężkie rozmowy i zmiany. A czy dotyczyć one będą szkoleniowca? W tej chwili nie mogę tego potwierdzić – mówi Łuniewski.
Kardas nie obawia się jednak utraty pracy.
- Po każdym meczu rozmawiam ze sponsorami i nie odniosłem wrażenia, że chcą się mnie pozbyć, nie postawili mi żadnego ultimatum. Słyszałem głosy, że są ludzie, którzy zapewnili poprowadzenie tego zespołu do czołówki ligi. Jeśli ktoś podejmie się takiego wyzwania, natychmiast ustąpię mu miejsca – zapewnia trener Podlasianek.
Ciągle szukają
Sponsorzy cały czas rozglądają się za zawodniczkami, które wzmocniłyby siłę ekipy.
- To ciężkie zadanie. Nikt nie chce puszczać teraz czołowych siatkarek. Czas nagli, a my musimy działać. Zaprosiliśmy do Białegostoku drużynę z Mińska. Rozegramy z nią sparingi, a przy okazji może uda się kogoś kupić – kończy Łuniewski.
Autor artykułu: Adam Gruberski