Kto inwestuje, ten żyje



W województwie podlaskim działają 42 salony dealerskie. Fakt, kilka marek zmieniło w poprzednim roku “właściciela”, ale żaden salon nie zbankrutował.

Raczej rozwój

Zmiany były efektem braku porozumienia z importerem lub polskim przedstawicielstwem danego producenta. W ten sposób na przykład firma Spectrum przestała sprzedawać Fordy. Auta tej marki szybko zaczął oferować Biacomex. Obecnie obydwa punkty zajmują się tym, co przynosi największe zyski, czyli serwisem Fordów. Zresztą Spectrum szybko pocieszyło się nową marką, otwierając drugi w mieście salon i serwis Hyundaia.

Nowy salon ma BMW (Chrysler i Jeep), a wkrótce będą miały Suzuki i Citroen. Dealer Mercedesa rozwija filię w Olsztynie, a Toyoty w Lublinie.

Małe szanse dużych

Tymczasem, jak wynika z danych Instytutu Badania Rynku Motoryzacyjnego Samar, w Polsce w 2006 roku 250 dealerów zamknęło firmy (dziś działają ich 1034). Wszyscy oni uznali, że sprzedaż aut jest coraz mniej opłacalna. Zamknęli więc firmy albo sprzedali je wchodzącym stopniowo na nasz rynek zachodnim przedstawicielom dużych sieci dealerskich lub coraz bardziej ekspansywnej Polskiej Grupie Dealerskiej. Na szczęście dla Podlasia, duże firmy (tzw. hipermarkety samochodowe) operują głównie na południu i w centrum Polski.

- Nie sądzę, by wielomarkowe salony aut osobowych odniosły sukces w Białymstoku. Jesteśmy zbyt małym rynkiem. Dzisiaj, jeśli wszystkim dealerom uda się sprzedać w miesiącu 250 aut, to sukces. Samochód to nie lodówka – żeby go sprzedać, trzeba się solidnie napracować. Już większe szanse powodzenia ma wykupowanie słabszych dealerów przez tych najmocniejszych – uważa Andrzej Arefiew, właściciel Top Auto (Opel, Chevrolet).

W Białymstoku też jest firma, która nie jest dealerem żadnej marki, a jako broker pośredniczy w zakupie nowych aut. Wyszukuje je w różnych krajach Europy, wykorzystując różnice w cenach. Nie prowadzi serwisu i nie musi spełniać wymagań importerów, więc nie ma wysokich kosztów.

- Realizujemy kilka transakcji. Najbardziej interesują nas kwoty zakupu powyżej 70 tysięcy, bo wtedy najlepiej widać różnice w cenie. Przy tańszych autach już nie – wyjaśnia Mariusz Łączka, właściciel MLautobroker.

Niby mniej, a lepiej

Według Samaru, salony województwa podlaskiego sprzedawały w zeszłym roku 74 auta miesięcznie (w 2005 roku – 87). W ogóle cała zeszłoroczna sprzedaż (3079 sztuk) była gorsza od tej z 2005 roku (4169 sztuk). Tymczasem w kraju salony w 2006 roku cieszyły się z lepszej sprzedaży – co prawda o niespełna 4 tys. aut, ale zawsze to coś. Jednak białostoccy dealerzy na 2006 rok nie narzekają.

- To był rok na plusie. Inwestowaliśmy w nowe dziedziny, na przykład w sprzedaż i serwis skuterów, co było dobrym posunięciem. W tym roku ten trend kontunuowaliśmy, inwestując m.in. w niezależny serwis dla różnych marek oraz w serwis blacharsko-lakierniczy. Zresztą i sprzedaż nowych aut na razie nie jest zła – mówi Wiesław Poznański, prezes Polmozbytu Plus (Fiat, Lancia).

Drogie na plusie

Powody do radości mają przede wszystkim dealerzy samochodów z segmentu premium, czyli drogich. Wygląda na to, że mieszkańcy regionu wolą wydać ponad 100 tys. zł u dealera, niż ryzykować kupno na Zachodzie auta używanego tej klasy.

Liderem w sprzedaży jest Volvo (61 aut) i Mercedes (100 aut w dwóch salonach), choć poziom sprzedaży z 2005 roku utrzymały też Audi (39 aut) i BMW (32 szt.), a marki, takie jak Subaru i Jeep sprzedały więcej.

Autor artykułu: Andrzej Matys

Comments are closed.