Już dawno inwestycje nie zajmowały tyle miejsca w białostockim budżecie. W tym roku miasto chce przeznaczyć na nie aż 170 mln zł. To jedna piąta całego budżetu.
- Tylko w ten sposób Białystok może się rozwijać i pozyskiwać pieniądze z funduszy unijnych na dalsze inwestycje – przekonywał Tadeusz Truskolaski.
Ulice i sport
Najwięcej pieniędzy miasto przeznaczy na inwestycje drogowe. Większość z nich, tak jak ulica Baranowicka, będzie finansowana także z zewnątrz.
To właśnie w tym roku ruszą prace przy budowie trasy generalskiej, a jedna z najgorszych ulic w mieście – Produkcyjna – doczeka się modernizacji. Miasto chce także zacząć długo wyczekiwane prostowanie ulicy Mazowieckiej (czyli zlikwidowanie zakrętu) i budowę trasy kopernikowskiej oraz przebudowę wiaduktu Dąbrowskiego. Miasto kupi również nowe autobusy.
Prezydent, zgodnie z przedwyborczymi obietnicami, zadba także o miejski stadion. W tym roku na jego przebudowę i podgrzewaną murawę miasto wyda 5 mln zł. Na wczorajszą sesję przyszło kilkudziesięciu kibiców Jagiellonii, aby podziękować Tadeuszowi Truskolaskiemu za szybką decyzję w tej sprawie.
Wojna o diety
Najwięcej emocji przy głosowaniu nad budżetem wzbudził pomysł zmniejszenia diet radnych. Mariusz Kamiński z PiS zaproponował, aby obciąć fundusze na ten cel o 100 tys. zł, co w praktyce oznaczałoby, że radny miesięcznie otrzymałby około 300 zł mniej.
- To pusty populizm – przekonywał Zbigniew Nikitorowicz, radny PO.
- Może zamiast obcinać diety, to od czasu do czasu przekażmy ich część na cele charytatywne – wtórował mu Marek Chojnowski, także z PO.
Radni nie poparli tego pomysłu. Za był jedynie klub PiS.
Autor artykułu: Agnieszka Kaszuba